|
Kategoria:

Kilka dni temu na Radzie Ministrów został zatwierdzony projekt nowelizacji tzw. ustawy antylichwiarskiej, mający lepiej chronić konsumentów i obniżyć koszty pożyczek. Wczorajsza reasumpcja jednego aspektu ustawy całkowicie zmienia sytuację.

Dlaczego szykuje się koniec chwilówek?

Na początku warto uporządkować pewne sprawy i wyjaśnić jak wyglądała sytuacja na przestrzeni ostatnich miesięcy/lat. Skoncentrujemy się wyłącznie na kwestii limitów kosztów pozaodsetkowych, gdyż są one kluczowe dla pożyczkodawców i pożyczkobiorców – oraz przyszłości tego sektora.Złota czaszka na niebieskim tle

Zgodnie z prawem pożyczkodawcy mogą naliczać koszty odsetkowe i pozaodsetkowe (takie jak np. prowizja, opłata przygotowawcza czy ubezpieczenie). Pierwsza kategoria kosztów to koszty wynikające z oprocentowania – wynosi ono obecnie maksymalnie 10% rocznie. Przekładając to konkretny przykład:

  • Chwilówka 500 zł na 30 dni, oprocentowanie 10%, brak kosztów pozaodsetkowych: łączny maksymalny koszt 4,11 zł.

Jak widać w żadnym wypadku udzielanie pożyczek pozabankowych nie byłoby rentowne bez kosztów pozaodsetkowych, które mogą być znacznie wyższe.

Jak zmieniały się limity kosztów pozaodsetkowych?

11 marca 2016 roku weszły w życie limity tych kosztów (uchwalone w poprzedniej kadencji) ustalające limit na poziomie 25% kwoty + dodatkowo 30% w stosunku rocznym. Dodatkowo koszty pozaodsetkowe nie mogły przekroczyć 100% kwoty kredytu bez względu na czas kredytowania. Wróćmy do naszego przykładu, to obecny stan (ile maksymalnie może kosztować chwilówka):

  • Chwilówka 500 zł na 30 dni, oprocentowanie 10%, maksymalne koszty pozaodsetkowe (wariant 25+30): łączny maksymalny koszt 141,61 zł.

W grudniu 2016 roku Minister Sprawiedliwości przedstawił nowelizację przepisów, która zmieniała między innymi limity obowiązujące od kilku miesięcy. Z obecnych 25%+30% rocznie, zaproponowano 10%+10%. Reakcja była przewidywalna – wiele stron skrytykowało projekt, o czym również była tu mowa. Takie limity oznaczałyby w zasadzie likwidację legalnego rynku pożyczkowego. Ile mogłaby kosztować maksymalnie przykładowa chwilówka przy takich założeniach?

  • Chwilówka 500 zł na 30 dni, oprocentowanie 10%, maksymalne koszty pozaodsetkowe (wariant 10+10): łączny maksymalny koszt 58,22 zł.

Gdy o projekcie było przez bardzo długi czas cicho, można było sądzić że „upadł” – nic bardziej mylnego. W lutym 2019 pojawiła się reaktywacja projektu w nowej postaci – także limitów, które ustalono na 20%+25% (obniżenie każdej wartości o 5% od obowiązujących). Ponownie pojawiły się głosy krytyczne, wskazujące brak podstaw na których zaproponowano takie liczby, a także negatywne skutki. Jednak być może branża mogłaby przetrwać tą zmianę:

  • Chwilówka 500 zł na 30 dni, oprocentowanie 10%, maksymalne koszty pozaodsetkowe (wariant 20+25): łączny maksymalny koszt 114,38 zł.

Kiedy znów minęło kilka miesięcy, w poprzednim tygodniu ogłoszono iż projekt został w tej wersji przyjęty na radzie ministrów i trafi wkrótce do sejmu – ponowne zaskoczenie, jednak dopiero wczorajszy komunikat stanowił prawdziwy zwrot akcji.

Ma być jednak "10+10"

Zacytujmy fragmenty z wpisu o "Reasumpcji decyzji z 18 czerwca br. dotyczącej projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie" z serwisu premier.gov.pl:

"W reasumpcji założono zmianę maksymalnej wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego wyliczanych według wzoru wskazanego  w ustawie o kredycie konsumenckim.

Wartości odpowiednio: 25 proc. (koszty niezależne od okresu kredytowania) i 30 proc. (koszty uzależnione od okresu kredytowania) zastąpiono w pierwotnej wersji projektu (przyjętej przez rząd 18 czerwca 2019 r.) wartościami: 20 proc. i 25 proc. Natomiast w związku z przyjęciem przez rząd reasumpcji – wysokość kosztów pozaodsetkowych obniżono do 10 proc. (z 20 proc.; koszty niezależne od okresu kredytowania) i 10 proc. (z 25 proc.; koszty uzależnione od okresu kredytowania)."

W dalszej części możemy jeszcze przeczytać iż "Proponowane rozwiązania nie powinny budzić sprzeciwu podmiotów udzielających kredytów i pożyczek (w trybie ustawy o kredycie konsumenckim), ponieważ podmiot udzielający pożyczki lub kredytu konsumentowi, powinien uzyskiwać wynagrodzenie z jej oprocentowania, nie zaś z dodatkowych opłat, marż czy prowizji, które nie powinny przewyższać rzeczywistych kosztów ponoszonych przez udzielającego pożyczki lub kredytu".

Kto wygra, kto straci?

Wygrał wariant radykalny, jednak konsekwencją wejścia w życie takich przepisów będzie zapewne naturalna "śmierć chwilówek", a raczej firm ich udzielających. Podsumowując warto przytoczyć opinię Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych (pełne stanowisko tutaj: https://pzip.pl/aktualnosci/2019/6/26/-stanowisko-instytucji-poyczkowych-wobec-projektu-ustawy-antylichwiarskiej)

"[...]zakończy się działalność sektora instytucji pożyczkowych [...] projekt ustawy likwiduje podaż, a nie reguluje popytu [...] likwidacja legalnego i nadzorowanego rynku pożyczkowego, z którego korzysta 3 mln osób rocznie, przyniesie wyniki sprzeczne z celami projektu ustawy:

  • rozwój pożyczek bezumownych w szarej strefie i lombardach dla najbardziej zdesperowanych konsumentów,
  • próby obchodzenia limitu przez skomplikowane konstrukcje prawne lub struktury zagraniczne,
  • wzrost wykluczenia finansowego poprzez odcięcie konsumentów od możliwości zaciągnięcia legalnej, drobnej, krótkoterminowej pożyczki, którejnie było i nie ma w ofercie banków. Wszystkie dotychczasowe wyliczenia w oparciu o dane, a nie myślenie życzeniowe, uzasadniają pozostawienie limitów kosztów pozaodsetkowych na dotychczasowym poziomie, który nie nakłada na konsumentów nadmiernych obciążeń i zapewnia funkcjonowanie rynku pożyczkowego z rentownością 3,2%.

Argumentacja, że biznes pożyczkowy jest wysokodochodowy i przetrwa zredukowanie cen kredytu o 60%, przy równocześnie wprowadzanych kosztach nadzoru i innych ograniczeniach jest nieprawdziwa."

Nie ma tutaj za wielkiego pola do analizy - o ile inne rozwiązania tej ustawy mogą być uznane za zdecydowanie pozytywne, o tyle tak drastyczne, uznaniowe obniżenie limitów kosztów zadziała ze szkodą dla pożyczkobiorców i pożyczkodawców. "Poszkodowane" będzie jednak również państwo: spadek wpływów do budżetu o ponad 2 miliardy złotych rocznie, czy też wzrost bezrobocia osób pracujących w sektorze pożyczkowym (40 tys. osób).

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies, więcej informacji na ten temat znajdziesz w polityce prywatności.
Więcej informacji Ok, wyłącz komunikat. Odmawiać