|
Kategoria:

22 października 2017 roku weszły w życie znowelizowane przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, które dotyczą między innymi zakresu i sposobu prezentowania informacji w reklamach. Czy zatem reklamy pożyczek są obecnie bardziej przyjazne konsumentom i czytelniejsze?

W czym problem?

Cała geneza zmian została spowodowana praktykami stosowanymi przez niektóre banki i firmy pożyczkowe. Przy przekazach reklamowych czasami brakowało wszystkich wymaganych informacji, były one nieczytelne, bądź emitowane zbyt krótko.

W marcu ubiegłego roku UOKiK uznał, że telewizyjne spoty pięciu instytucji finansowych (Alior Bank, Bank BGŻ BNP Paribas, Euro Bank, Credit Agricole Bank Polska, Provident Polska) nie spełniały wymogów stawianych przez Ustawę o Kredycie Konsumenckim.

Co mówi ustawa o kredycie konsumenckim w sprawie reklam?

Art. 7. 1. znowelizowanej wersji ustawy o kredycie konsumenckim mówi iż „Kredytodawca lub pośrednik kredytowy w reklamach dotyczących kredytu konsumenckiego zawierających dane dotyczące kosztu kredytu konsumenckiego podaje konsumentowi w sposób jednoznaczny, zrozumiały i widoczny:

  1. stopę oprocentowania kredytu wraz z wyodrębnieniem opłat uwzględnianych w całkowitym koszcie kredytu;
  2. całkowitą kwotę kredytu;
  3. rzeczywistą roczną stopę oprocentowania.”

W odpowiednich przypadkach dodatkowo są podawane jeszcze informacje takie jak czas obowiązywania umowy, całkowita kwota do zapłaty, wysokość rat, cena towaru lub usługi oraz kwota wszystkich zaliczek w przypadku umowy o kredyt przewidującej odroczenie płatności.ogladanie telewizji na kanapie

Co się zatem zmieniło?

Wprowadzona większa precyzja dotycząca wymogów informacyjnych jest na pewno dobrym rozwiązaniem, które sprawi że reklamy pożyczek będą bardziej ustandaryzowane. To z kolei wprowadzi po pewnym czasie większą świadomość klienta co do oceny atrakcyjności danej oferty.

Nie jest również dopuszczalne, aby pożyczkodawca eksponował wybrane informacje dotyczące kosztu. To bardzo istotne – wystarczy przypomnieć telewizyjną reklamę pożyczek LoanMe, która była emitowana kilka miesięcy temu (obecnie przekaz informacyjny w tej reklamie jest zupełnie inny) – klient otrzymywał bardzo wyraźną informację wizualną i dźwiękową o tym, iż oprocentowanie pożyczki jest zerowe. Drobnym drukiem były oczywiście podawane inne wymagane informacje, w tym RRSO. Mniej świadomy konsument mógł założyć iż pożyczka jest darmowa, tymczasem tak nie było – cały koszt chwilówki opierał się na prowizji (którą oczywiście RRSO już uwzględnia).

Oczywiście na rynku jest sporo ofert pożyczek z RRSO=0, czyli darmowych (dla nowych klientów), jednak oferta LoanMe taka nie była, a można przypuszczać iż ktoś po obejrzeniu tamtej reklamy mógł tak pomyśleć. Nowe regulacje prawne powinny zapobiegać podobnym przypadkom.

Ocena zmian dotyczących reklam pożyczek

Można je ocenić pozytywnie – teraz regulacje są bardziej jednoznaczne, co przynajmniej w teorii powinno pomóc konsumentom.

Jednak reklama pozostanie tylko reklamą – nie powinna być traktowana jako wyczerpujące źródło informacji dla świadomego konsumenta. Między innymi do tego aspektu odniósł się kiedyś napomniany przez UOKiK Alior Bank:

Specyfika przekazu telewizyjnego narzuca pewne ograniczenia w zakresie prezentowanych treści […]. Nie jest możliwe, aby reklama mogła być jedyną podstawą do dokonania ostatecznego wyboru oferty wiążącego się z konsekwencjami dla konsumenta. Na etapie zapoznania się z reklamą - w szczególności reklamą telewizyjną - konsument może jedynie podjąć decyzję o chęci zgłębienia szczegółów oferty reklamodawcy, co nie wiąże się z zaciągnięciem żadnych zobowiązań czy poniesieniem jakichkolwiek kosztów.

Trudno się nie zgodzić z tą argumentacją, jednak UOKiK w odpowiedzi wskazał iż nie chodzi tutaj o zrozumienia informacji przez klienta, a jedynie o zapewnienie wymaganych ustawowo warunków (podanie wszystkich informacji, odpowiedni czas emisji, widoczność).

Konsument w starciu z reklamą

W przypadku gdy jako klient planujemy wziąć pożyczkę, w ciągu 30 sekund nie zyskamy na jej temat kompleksowych informacji (tym bardziej na temat ofert innych konkurencyjnych podmiotów, które również są istotne dla oceny reklamowanej oferty).

Reklama jednak działa – zatem banki i firmy pożyczkowe płacą, telewizja emituje, UOKiK kontroluje – czyli teoretycznie wszystko odbywa się jak należy. Jednak można jednak zauważyć pewnego rodzaju paradoks – kiedy klient zwyczajnie nie rozumie reklamy, a podawany wskaźnik RRSO nie za wiele mu mówi (co nie jest zaskakujące jeśli spojrzymy na wzór RRSO).

Warto jednak zakończyć optymistycznym akcentem – niektóre podmioty promują samoregulacje, mające sprawić aby reklama była jak najbardziej etyczna. Warto tutaj przywołać chociażby inicjatywę ze stycznia 2016 roku: „Dobre praktyki w zakresie standardów reklamowanie kredytu konsumenckiego” czy nowe „Forum Samoregulacji Reklamy”.

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies, więcej informacji na ten temat znajdziesz w polityce prywatności.
Więcej informacji